
Nadzieja terapeutyczna
Niektóre leki są odkrywane przypadkowo. Badacz, testując jakiś lek, odkrywa jego nieoczekiwane właściwości. W ten sposób w latach pięćdziesiątych stwierdzono spektakularne dzia-łanie neuroleptyków w schizofrenii. W ciągu jednego dziesięciolecia nastąpiła przełomowa zmiana w traktowaniu psychoz do tego stopnia, że w niektórych krajach zaczęto zamykać szpitale psychiatryczne. A mimo to w badaniu przyczyn choroby nie posunięto się ani o krok. Na leki tego typu mówimy, że działają „objawowo". One nie leczą, lecz znoszą objawy. Inne z kolei leki działają przyczynowo, co znaczy, że atakują przyczyny i mechanizmy chorobowe. W ten sposób dobrze dobrany antybiotyk zwalcza populację drobnoustrojów odpowiedzialnych za daną infekcję. Synteza tego typu leków wymaga długiej i pracochłonnej technologii. W odniesieniu do tak niszczącego schorzenia jak Alzheimer, marzymy o znalezieniu „cudownego" leku, który przywróciłby chorym pamięć, zdolność do płynnego wysławiania się, czego są pozbawieni, a także by zlikwidował postęp choroby.